sobota, 23 września 2017

TAKIE TAM RYSUNKI MALUNKI



Mam pomysł na stolik kawowy.
Potrzebuję tylko jakiegoś szablonu,rysunku.
Poszłam na łatwiznę,znalazłam na necie co mnie interesuje i wydrukowałam.
A mogłam przecież sama narysować.Lewych rąk nie mam.
No cóż,czasem trzeba korzystać z wynalazków techniki.

Korzystać można,ale fajnie jest zrobić coś samemu.A ja lubiłam rysować.Od zawsze.
Kiedyś o tym wspominałam (na moim wcześniejszym blogu).Kredkami zwykłymi czy też świecowymi,albo węglem,ale najlepiej rysowało mi się ołówkiem.
Za młodu robiłam to prawie non stop.Najczęstszym motywem moich rysunków były zwierzęta i portrety.
Nie były to może rysunki/szkice wysokich lotów,ale z pewnością miałam bardziej pewną rękę niż teraz.
A co się działo z moimi rysunkami?Najczęściej trafiały do znajomych,młodszych dzieci.

Po wielu,wielu latach postanowiłam coś naszkicować.To było w ubiegłym roku(albo i 2 lata temu?-nie pamiętam).
Wyszłam z wprawy muszę powiedzieć.
I już nie wzięłam do rąk ołówków (chyba,że w pracy do znaczenia na deskach).
Chociaż,tak się zastanawiam,może od nowa zacząć rysować?
Co myślicie?
Tak wygląda mój ubiegłoroczny rysunek (oryginał na pewno znacie).
Wiem,wiem żadnej rewelacji,ale lubiłam zawsze,więc spróbowałam,po tak długiej przerwie.




Robiąc kiedyś porządki na strychu znalazłam moje malowidło.Kiedy to było? X lat temu.Kopa czasu.
Malowany na kawałku płyty,farbami olejnymi. Widać już zadrapania i odpryski.
Co prawda,rzadko malowałam,bo farby to była moja zmora.
Może i wyszedł paskudny,jednak wtedy byłam zadowolona z tego obrazka (oryginał też na pewno znacie).
Zadowolona byłam przez jakąś chwilę,bo BARDZO SIĘ WŚCIEKŁAM,kiedy ktoś poprawił mój obrazek otwierając oczy tej dziewczynce.Kto?Nieważne,ale nie zapomnę nigdy.
Musielibyście widzieć moją minę i moje łzy w oczach,bo tak się starałam.
Zamalowałam z powrotem tak jak było,lecz to nie było to samo.Obrazek wyniosłam na strych,cisnęłam nim z całą siłą.
Tak więc nigdy nie róbcie tego swoim dzieciom.Podsuńcie pomysł,doradźcie,ale nie poprawiajcie nawet jeśli nie będą słuchać.
I tak się plątał z kąta w kąt.
Do teraz.
Tak to wygląda.


Rysowanie,czytanie,szycie dla lalek i od dłuższego czasu poznawanie drewna i praca z nim to coś co lubiłam i lubię.
I nieważne,że coś nie jest doskonałe.
Ważne,że się próbuje i chce.Prawda?


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz