piątek, 12 maja 2017

SKARBY



"Tego nie ruszaj!",'"Tego nie wolno!"',"Nie wchodź tam!","Zostaw to!","Po co tam idziesz?!"- słyszeliście to w dzieciństwie wiele razy,prawda?
Mimo tego zawsze wchodziliście gdzie nie trzeba,gdzie nie wolno było.

Tak było też z nami.
A jak wiele różnych skarbów można było znaleźć w zakazanych miejscach.
I ile robiło się kryjówek,sekretnych "skrzyneczek".
Ile listów pisało się tylko nam znanym szyfrem. Hmm!

Wrócić do czasów dzieciństwa nie da się,ale można wrócić w niegdyś zakazane miejsce i poszukać przeszłości.

Zrobiłam tak w długi majowy weekend.
Wybrałam się na poszukiwanie skarbów,na strych.
W zasadzie chciałam zrobić porządek i znaleźć kilka książek.A jak już zaczęłam tak spędziłam tam spooooro czasu.
Wróciły wspomnienia dziecięcych lat.

Na pierwszy rzut opróżniłam z książek skrzynię,z tą myślą,że jak wróci Władek to ją z tego strychu zdejmie i ją odnowimy. Nie zrobimy z niej nowej,ale postaramy się zachować jak najwięcej z tego co ma w niezmienionej acz odświeżonej postaci.

Skrzynia wianna. Mówi Wam to coś? Na pewno tak.

Skrzynia wianna inaczej skrzynia posagowa.
Dziewczyny składały w niej swój posag (wiano),które wnosiły do nowego domu.
Najczęściej składały w niej ubrania:świąteczne koszule,spódnice,halki,chusty,korale,obrusy lub pierzyny,poduszki,różaniec,gromnicę,kosztowności.
Skrzynie stawiano w widocznym miejscu np.naprzeciw drzwi wejściowych,przed oknem czy koło łóżka.
Skrzynie wianne były niegdyś w każdym domu,zazwyczaj przekazywane z matki na córkę przez kilka pokoleń.

Taką właśnie skrzynię chcę Wam pokazać.Otrzymała ją moja babcia.Czy dostała ją po swojej mamie czy raczej,po którejś macosze tego nie wiem.
Biorąc pod uwagę datę ślubu babci,datę jej śmierci i to ile jeszcze od tego czasu ta skrzynia sobie stoi,mogę wywnioskować,że ma 100 lat +/-. Być może ma więcej.
Nie ma na niej daty,chyba że gdzieś w środku.Dokładnie będę ją oglądać jak już będzie zniesiona.

Na zielonym tle namalowane są czerwone kwiaty.Z tego co wiem zielone tło miały skrzynie krakowskie,na Lubelszczyźnie tło było żółte,na Kurpiach skrzynie malowane były na kolor brązowo-czerwony,o motywach roślinnych.Skrzynie z Kujaw były prawdopodobnie najładniejsze.





Wewnątrz skrzyni znajduje się skrzyneczka czy jak to nazywali półskrzynek z wieczkiem,w którym przechowywano cenne przedmioty np.biżuterię.


Skrzynia w środku.


Łączenia skrzyni (o łączeniach będzie osobny post).




Jak zauważyliście ostatnią przechowywaną rzeczą w skrzyni były książki.

Co jeszcze wygrzebałam?

Skrzypce.
Grała na nich moja ciocia kiedy była dzieckiem czy nastolatką,więc postaramy się doprowadzić je do super stanu i zrobić jej niespodziankę.
Mogą mieć około 50 lat.

Czy wiecie gdzie powstały skrzypce? Tak?Nie?
Najczęściej za ojczyznę skrzypiec uważa się Włochy.Jest też teoria,ze mają polski rodowód.
Nie jest znane dokładne pochodzenie skrzypiec.
Wczesne skrzypce posiadały 3 struny i w takiej postaci mogły powstać w 1520-1530 roku.Rok 1550-wtedy prawdopodobnie uzyskały czwartą strunę- takie informacje podają źródła ikonograficzne.
Istnieją skrzypce o większej ilości strun-dodawane są wówczas struny basowe.
Więcej o historii skrzypiec możecie przeczytać m.in. tutaj http://www.skrzypaczka.pl/hskrzypiec.html

"Skrzypce są jednym z najbardziej niezwykłych przedmiotów,jakie kiedykolwiek stworzono" Yehudi Menuhin.
Czy tak jest?Ocena należy do Was.

W takim stanie zachowały się skrzypeczki ze strychu.
Nie ma smyczka.Być może się znajdzie,mam jeszcze kilka pudeł do przebrania.





Co się jeszcze zachowało?
Szatkownica do kapusty. Mam na nią pomysł.
Szatkowanie kapusty rozpoczęto dopiero od połowy XIX wieku.Wtedy też razem z tą metodą pojawili się rzemieślnicy,którzy zajmowali się szatkowaniem zawodowo.Nie była to lekka praca.Wyobraźcie sobie szatkowanie setek główek na takiej szatkownicy:



Znalazł się także młynek do kawy.
O historii młynka a w zasadzie kalendarium możecie przeczytać tutaj http://www.aromatkawy.pl/historia-mlynka-do-kawy .

Młyneczek ze strychu z pewnością przemielił masę ziarenek.Widać,że boczna ścianka jest wzmocniona kawałkiem skóry.Szufladka także zrobiona jest ze skóry.Oryginalna się rozleciała.
Damy radę i młynkowi przywrócimy życie.




Znalazłam również kierpce.Dostałam je od wujka mojej mamy.Pamiętam,że zajmował się wyrobem kierpców.
Te akurat są malutkie.Mają jakieś 10 cm.Dla mnie mają wartość sentymentalną,jak każdy z przedmiotów związany ze wspomnieniami z przeszłości.
Kierpce to ręcznie szyte,zazwyczaj z jednego kawałka skóry,chodaki.
Jako ciekawostka-w Zakopanem odbywa się co roku Tatrzański Festiwal Zespołów Góralskich "Złote Kierpce".

Moje maleńkie kierpce.Zakładałam je kiedyś lalkom na nogi.


Jest jeszcze jedna rzecz związana z moim dzieciństwem.
Kiedy byłam małą i grzeczną dziewczynką znalazłam na półce starą,zżółkniętą książkę.
Pamiętam,że oglądałam ją wtedy z każdej strony.Taki skarb znalazłam.
Zaczęłam ją czytać (zresztą od zawsze lubię czytać).Czytałam i wyobrażałam sobie życie tej małej rudej dziewczynki Ani.
Tak,tak to "Ania z Zielonego Wzgórza". Przedwojenne wydanie,tak śmiem sądzić.
Kartki zszywane.Okładka oklejona od wewnątrz gazetą.Nie znalazłam na żadnej ze stron daty wydania. Jednakże wydawnictwo tejże gazety co to posłużyła do oklejenia,działało w latach 1919-1945 i 1945-1951.
Miał ją mój tata,mam ja i nikomu jej nie oddam:).No,może chrześnicy.







Ostania rzecz,którą Wam pokażę to skrzynia z czasów wojny na amunicję.



Mogłabym tu wrzucić jeszcze trochę zdjęć,ale powyższe przedmioty wydały mi się najbardziej ciekawe.
Są jeszcze lampy,stolik,wiklinowa walizeczka.Walizeczka też jest stara.Odkopałam kolekcję znaczków i banknotów mojego taty. Kiedyś część jego kolekcji różnych rzeczy została skradziona.Tak bywa.Szkoda wielka.Najbardziej szkoda mi księgi z 1812 roku-o ile pamiętam,oprawionej w skórę z nabitymi ćwiekami.Tak ją pamiętam.Wewnątrz,na okładce,podane były po kolei nazwiska osób,do których należała.
Mam tylko nadzieję,że złodziej nie sprzedał tych rzeczy za bezcen.I,że się trochę pocieszył.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz